Jak bezpiecznie kupić mieszkanie.

/, Pytania i odpowiedzi/Jak bezpiecznie kupić mieszkanie.

Jak bezpiecznie kupić mieszkanie.

Jak kupić mieszkanie unikając ryzyka?

Droga do własnego mieszkania bywa czasem wyboista i kręta.

Są jednak sposoby, aby uczynić ją gładką i prostą

Od kilku lat, niemal codziennie doświadczam, jak różne mogą być scenariusze szukania własnych „czterech kątów”. Powtarzam często, że na sukces składa się układanka wielu zmiennych i wszystkie są jednakowo istotne.

Samo podjęcie tak ważnej decyzji, jak zmiana miejsca zamieszkania jest stresujące, a co dopiero, jeśli pomyślimy o formalnościach, kredycie i przeprowadzce?  W takiej sytuacji warto podejmować przemyślane i ostrożne decyzje. Nie zawsze wszystko da się przewidzieć, ale gdy tylko jest to możliwe, należy minimalizować stres.

Opowiem Wam aktualną historię mojej klientki, która chciała kupić mieszkanie.
Na tym przykładzie zobaczycie sami, jak ważne dla niej było nasze pierwsze spotkania przed podjęciem decyzji o kupnie własnego lokum.

Jak pani Ania mieszkanie kupowała

Pani Ania miała już wcześniej doświadczenia z próbą kupienia mieszkania. Jednakże z wielu przyczyn nie doszło do skutecznej transakcji.

Poznałyśmy się kilka tygodni temu, ponieważ pani Ania postanowiła spróbować ponownie kupić mieszkanie. Spotkała się ze mną, aby sprawdzić swoje możliwości finansowe. Szczerze wysłuchałam, jak wygląda sytuacja rodziny pani Ani, czego potrzebuje, jakie ma doświadczenia i dalsze plany. Podczas spotkania moja klientka nie usłyszała ode mnie, że na pewno dostanie kredyt i wszystko będzie super. Jej sprawa nie była oczywista, ponieważ już raz nie dostała kredytu, a mąż pani Ani jest cudzoziemcem. Tę sprawę, jak każdą inną, którą się zajmuję, przeanalizowałam indywidualnie, aby mieć pewność, że dostaną kredyt. Odwołałam się do procedur bankowych, odbyłam  wiele bezpośrednich rozmów z analitykami i skrupulatnie wszystko przeliczyłam.

Kilka dni po naszym spotkaniu mogłam przekazać pani Ani dobrą informację, że mogę jej pomóc i będę miała do zaoferowania kilka rozwiązań.  Pani Ania była bardzo zadowolona i od razu przystąpiła do poszukiwań wymarzonego mieszkania.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Po tygodniu klientka zadzwoniła do mnie z dobrą nowiną.
”Pani Anito, mam, znalazłam super mieszkanie. Cena to 390 000 zł za 80 metrów kwadratowych”

Pomyślałam, że to dość dobra cena jak na Wrocław i być może ciekawa oferta.

Teraz jednak należało wszystko dokładnie sprawdzić. Przystąpiłam zatem do dalszych działań i zrobiłam wywiad dotyczący nieruchomości.

A oto co ustaliłam:

  •  Mieszkanie formalnie składało się z 2 mniejszych nieruchomości i z 2 odrębnymi księgami wieczystymi.

  •  Nieformalnie te 2 mieszkania zostały połączone w jedno duże mieszkanie.

  •  Sprzedająca nie miała na te prace żadnych pozwoleń ani dokumentacji i twierdziła, że sama nabyła mieszkanie w takim stanie.

Sprawdziłam księgi wieczyste, zadzwoniłam do spółdzielni mieszkaniowej i nigdzie nie było ani śladu tego faktu, czyli przebudowy mieszkania. Oczywiście, chciałam poznać stan poprzedni, poprosiłam więc sprzedającego o jego akt własności. Jeśli ta pani kupowała kilka lat temu tę nieruchomość, to chciałam wiedzieć, w jakim stanie ją nabyła. I w tym momencie pojawiła się pierwsza duża wątpliwość, bo sprzedająca nie chciała tego dokumentu okazać. Oczywiście, czasem tak bywa, że  ktoś nie wszystkie dane chce i musi ujawniać, np. cenę, szczegółowe dane poprzedniego właściciela, ale jego obowiązkiem jest, aby taki dokument przedłożyć. Jeśli ktoś nie ma nic do ukrycia, zwykle takich trudności nie robi. To był pierwszy minus i powód do zastanowienia się nad kupnem tego, konkretnego lokum.

Wszystkie swoje działania wykonywałam tak, aby zabezpieczyć ewentualną transakcję kredytową. Dodam, że nie mam kwalifikacji prawnika i agenta nieruchomości. Jeśli sytuacja tego wymaga, to przekazuję sprawę w ręce specjalistów.

W tym wypadku wątpliwa wydała mi się od razu reakcja sprzedającej. Ponadto skonsultowałam sprawę z rzeczoznawcą oraz inspektoratem budowlanym.

Pomijam fakt, że moja klientka nie otrzymała aktu notarialnego od sprzedającej. Mogłaby za to kupić mieszkanie o nieuregulowanym stanie prawnym.

Sprzedająca twierdziła, że nie ma żadnych pozwoleń na przebudowę, a jednocześnie zmiany te nie były zgłoszone w księgach wieczystych ani w spółdzielni, czyli była to samowola budowlana!

Dla mojej klientki skutki byłyby takie, że – po pierwsze – nie otrzymałaby na pewno kredytu za zakup tej nieruchomości. A po drugie, wyjaśnienie sytuacji administracyjnie zajęłoby jej minimum 5-6 miesięcy i nikt nie dałby jej gwarancji, że dostanie zgodę, aby to unormować. Jednym słowem, mało radości z nowego mieszkania i same kłopoty!

Szukaj, a znajdziesz i bądź cierpliwy

Po zebraniu tych wszystkich informacji zadzwoniłam do klientki i szczerze jej powiedziałam:
Pani Aniu, wierzę, że to mieszkanie jest piękne, ale proszę szukać innego”.
Sami się zastanówcie, ile czasu, pieniędzy i nerwów mogłaby stracić moja klientka, gdyby przystąpiła do takiej transakcji? Szkoda tracić energię. Wierzę, że gdy następnym razem pani Ania do mnie zadzwoni, znajdzie dla siebie to właściwe wymarzone mieszkanie. Przystąpimy wówczas do działania i będzie mogła za kilka tygodni wprowadzić się i skupić na urządzaniu wnętrza, a nie na walce  z administracyjnymi formalnościami.

Życie pisze różne scenariusze, warto więc zapobiegać nieprzewidzianym wypadkom i być ostrożnym. Jestem zdania, że ogromną rolę odgrywa mówienie o tym i dzielenie się doświadczeniem.

Dlatego,podziel się swoją historią z innymi czytelnikami. Być może pomożesz komuś uniknąć zagrożeń.

Natomiast, jeśli jesteś na drodze po kredyt hipoteczny i potrzebujesz mojego wsparcia, to ja jestem właśnie po to, aby Ci pomóc.

By | 2017-08-20T12:50:49+00:00 Maj 12th, 2015|Kredyt hipoteczny, Pytania i odpowiedzi|0 Comments